Ojciec Święty na Jamnej

To cała bogata historia. Od samego początku naszego pobytu na Jamnej jest z nami sam Ojciec Święty. Informowaliśmy Go w listach o wszystkim. On błogosławił poszczególnym etapom naszego budowania i naszego wzrostu. Mało tego, od dawna na Jamną się wybierał. W jednym z listów pisał:
– Drogi Ojcze Janie! Nie wiem jak to zrobić, aby zajechać na Jamną, chociaż po otrzymanym liście trudno nie mieć takiej pokusy. Na razie posyłam wigilijny opłatek…

A na prośbę o jakiś drobiazg do dedykowanemu Mu pokoju napisał do pokoju gościnnego coś się znajdzie. Kiedy indziej znowu:
– Ten opłatek ma trafić na Jamną, a może się tez po drodze zatrzymać gdzie indziej. Tam, gdzie go Ojciec Jan zaniesie.

Ponawiana obecność Ojca Świętego na Jamnej staje się coraz bardziej domowa, intymna.
– Drogi Ojcze Janie, widzę, że Kustosz na Jamnej coraz realniej myśli o zwabieniu Papieża do Respublica Dominicana, jak wykazuje załączona dokumentacja. A czy są inne ważniejsze sprawy i zagadnienia ludzkości i świata, poza drewnianym domem na Jamnej, to też inna sprawa. Wszak ten rok jest Rokiem Rodziny i wszyscy pragniemy się spotkać wokół ogniska domowego,. Przecież jest tam dość drzewa na takie ognisko, o ile się nie mylę – jest i kominek przygotowany na ten cel. Czegóż więc mam życzyć, jak nie tego, by żar kominka rozsypywał iskry szeroko i wabił ciepłem wiele oziębłych serc.

A kiedy przyszły kolejne święta wspólnie czytaliśmy list od Ojca Świętego.
– Duszpasterzom i Młodzieży Akademickiej, która zasiądzie wokół kominka Gospody na Jamnej przesyłam chleb niebieski do podziału i umocnienia na dalsza drogę, która muszą torować do młodych i starszych serc, czekających na Narodzenie Pana. Niech im pomaga Matka Boża i Ta Jackowa, której Wasz Patron nie pozostawił samej wobec grożącej nawałnicy bezbożników.

Ojciec Święty na Jamnej był nie tylko grzecznym Gościem, ale jak gospodarz śmiało szkicował plany dalszego rozwoju Jamnej.
– O. Jan cały czas o tym śni, by jak najwięcej ludzi przybywało na widzianą w marzeniach bacówkę i tam te kamienie pozostawiało. Może w przyszłości zacznie z nich budować wielkie nowe miasto, pełne radości młodzieńczej i entuzjazmu, jaki czeka tych, co przekroczą próg nadziei Fantazja O. Jana nie ma granic – ale to tez jest wielkim darem Bożym.

Nie było wyjścia. Na Jamnej trzeba było budować kolejne domy. Ludzi też zaczęło przybywać. Pomysł wybudowania kościoła Ojciec Święty skomentował:
– Ojciec Jan pełen pomysłów, które realizuje z Bożą pomocą, a rękami Matki Bożej Jamneńskiej buduje kościół akademicki na Jamnej. Niech Mu Pan Bóg błogosławi w tych wszystkich przedsięwzięciach a Duch Święty wspiera swym światłem w podjętych rekolekcjach, aby jak najwięcej młodzieży przyprowadził do Miłosiernego Ojca, rozdającego Chleb Życia.

I tak było za każdym razem. Aż do nalotu nad Jamną, którą pobłogosławił z wysoka.
– Przelatując oglądaliśmy Jamną. Pięknie tam jest. Pobłogosławiłem to Twoje ukochane miejsce. Niech teraz prowadzi nadal i rozwija to dzieło duszpasterstwa młodzieży oraz budowy kościoła na Jamnej, by królowała w nim Matka Boża Jamneńska, Niezawodnej nadziei.