Dominikanie

Zacząć wypada od Matki Bożej, która co prawa nie była dominikanką, ale od samego początku opiekowała się braćmi, ci zaś propagowali odmawianie różańca jako skuteczną modlitwę i formę medytacji nad życiem Chrystusa. Inną patronką zakonu jest Maria Magdalena, to ona pierwsza ogłosiła Zmartwychwstanie Jezusa.

Szczególne miejsce w posłudze ewangelizacyjnej zajmowały klasztory mniszek dominikańskich. Dominik, zanim powołał braci, założył klasztor dla nawróconych przez siebie kobiet. Dziś dominikanki znane są ze skutecznej modlitwy, szczególnie za małżeństwa starające się o dzieci (św. Dominik jest patronem kobiet w ciąży). Pisząc o siostrach, nie można zapomnieć o świętej mistyczce, Katarzynie ze Sieny. Jej listy do papieża były pełne mocy, podobnie jak kazania Savonaroli, kontrowersyjnego reformatora z Florencji.

Dominikanie to cała rzesza świętych (św. Jacek!) i błogosławionych, ale byli wśród nich i papieże. Warto wspomnieć na przykład o Piusie V, któremu przyszło wprowadzać reformy Soboru Trydenckiego. W tym samym czasie inny dominikanin, Bartolomé de Las Casas walczył o prawa wyzyskiwanych Indian. W dominikańskiej rodzinie znalazł swoje miejsce także Pier Giorgio Frassati – tercjarz, patron ludzi gór i młodzieży.

W szeregach zakonnych byli wielcy uczeni, mistycy i artyści. Dość wymienić Alberta Wielkiego, Tomasza z Akwinu, Mistrza Eckharta czy Fra Angelico. Wszystkich łączyło przekonanie, że fundamentem mądrości jest modlitwa i kontemplacja.

15 sierpnia 1217 św. Dominik rozesłał z Prouille pierwszych braci. Po wezwaniu Ducha Świętego powiedział braciom o swoim pragnieniu. Ponieważ było ich niewielu, rozchodzili się bez nadziei ponownego spotkania zadając sobie pytanie: „Co będziemy robić w Paryżu, Bolonii czy Rzymie?”. W odpowiedzi usłyszeli: „Głosić, studiować i zakładać klasztory”.

Według św. Dominika słowo Boże powinno się głosić całym sobą. Postawę tę potwierdza bardzo popularna w zakonie dewiza, która wyraża samą istotę duchowości dominikańskiej: contemplata aliis tradere — nauczać innych tego, w czym jest się samemu zakorzenionym poprzez kontemplację.

W korzeniach duchowości dominikańskiej leży także świadomość, że głoszenie Ewangelii i rozwój Kościoła nie jest celem samym w sobie. Szacunek dla człowieka, współczucie dla jego duchowej biedy i troska o jego zbawienie to najbardziej charakterystyczne cechy postawy apostolskiej.

Szczególne miejsce w duchowości dominikańskiej zajmuje nauka i studiowanie w duchu prawdy. Poszukiwanie jej należy do głównych zadań zakonnika, a powinno prowadzić do określonego celu. „Nasze studiowanie – powiadają pierwotne konstytucje zakonu — przede wszystkim i z całą żarliwością do tego ma zmierzać, abyśmy duszom bliźnich mogli być pożyteczni”.

Mimo to we wspólnocie, która się nazywa „zakonem głosicieli słowa Bożego” (Ordo Praedicatorum), wcale nie wymienia się głoszenia słowa jako pierwszego zadania zakonu. Konstytucje zakonne paradoksalnie wymieniają je nawet na miejscu ostatnim: „Wśród elementów stanowiących życie dominikańskie najważniejsze to życie wspólne, odprawianie liturgii oraz modlitwa prywatna, wypełnianie ślubów, nieustanne zgłębianie prawdy i posługa apostolska”. Uroczyste i wspólne odprawianie liturgii ma być jednym ze szczególnych zadań naszego powołania.

Pierwsi Polacy wstąpili do Zakonu w Rzymie jeszcze za życia św. Dominika, wśród nich św. Jacek i bł. Czesław. W ciągu kilku lat od swojego powrotu do ojczyzny założyli klasztory w najważniejszych miastach Polski i Czech. Prowadzili także misje w Prusach, na Litwie i na Rusi. Dominikanie aż do rozbiorów byli jedną z największych rodzin zakonnych w Polsce. Po odzyskaniu niepodległości zaczęli podnosić się z upadku spowodowanego kasatą zakonu przez zaborców.

XX wiek to odnowa charyzmatu, w której udział miało wielu wybitnych dominikanów z o. Jackiem Woronieckim na czele. On to zainicjował budowę służewskiego klasztoru z myślą o stworzeniu domu studiów dominikańskich z Europy Środkowo-Wschodniej. Z klasztorem tym związany był m.in bł. Michał Czartoryski, kapelan powstańców warszawskich, o. Adam Studziński, kapelan w bitwie pod Monte Casino czy o. Bernard Przybylski, założyciel i pierwszy dyrektor Instytutu Tomistycznego.

Ubiegłe stulecie to czas wielkiego formatu dominikańskich profesorów i nieprzeciętnych duszpastrzy. Takie osobowiści jak o. Feliks Bednarski, o. Jan Maria Bocheński czy o. Mieczysław Albert Krąpiec mają swoje niepoślednie miejsce pośród teologów. Zaś ojcowie: Joachim Badeni, Honoriusz Kowalczyk, Tomasz Pawłowski, Rafał Skibiński, Aleksander Hauke-Ligowski czy Ludwik Wiśniewski ciesząc się ogromnym autorytetem wśród młodzieży wychowali rzesze Polaków, a prowadzone przez nich duszpasterstwa stawały się kuźnią opozycyjnych działań w okresie PRL. Niejednokrotnie schronienie znajdowali tam ludzie walczący z komunistycznym systemem, którym nie było po drodze z Kościołem. W klasztorach odbywały się kursy „Uniwersytetu Latającego”, a w Lubelskim konwencie tworzono lokalną „Solidarność”. W tamtym czasie wszystko wydawało się możliwe.

więcej na stronie: https://zakon.dominikanie.pl/