17 Niedziela Zwykła

„Jezus wziął chleby
i odmówiwszy dziękczynienie,
rozdał siedzącym” (Jn 6,11).

Chleb w Bożych rękach
może nakarmić wszystkich,
którzy są głodni,
i jeszcze go zostanie
na nie zniszczenie,
by nakarmić tych, którzy
w przyszłości będą głodni…

Chleb w naszych rękach
jakże często się marnuje…

My nie umiemy się dzielić
tym, co posiadamy,
nie umiemy chleba dzielić tak,
by nikt nie przymierał głodem.

– Brakuje nam miłości…

Jak często powtarzamy:
tyle a tyle, stąd dotąd –
nie więcej…

Bóg jednak żada od nas miłości,
a z milością jest tak:
albo jej wcale nie ma, albo jest
bez miary…

16 Niedziela Zwykła

Kiedy Jezus wyszedł na brzeg,
ujrzał wielki tłum.
Ulitował się nad nimi,
ponieważ byli jak owce, które
nie mają pasterza. (Mk 6,34)

I ci, którzy są daleko,
i ci, którzy są blisko,
przez Chrystusa w Duchu Świętym,
wszyscy mamy przystęp do Ojca…

Skąd jednak bierze się
to religijne skrzywienie,
fałszywe przekonanie, które każe
nam sądzić,
że skoro Bóg jest z nami to jest
przeciwko komuś?!
– Myślenie, które sprawia, że mur,
któremu na imię wrogość rośnie,
rośnie tak,
że człowiek jest człowiekowi wilkiem
a nie bratem…

Wokół nas wielki tłum –
ludzie znękani i porzuceni jak owce
nie mające pasterza –
Ludzie zagubieni, bezmyślni;
ludzie, którym głupieją sumienia…

– kto ich pouczy, kto ich przygarnie,
kto ich pocieszy, przyniesie ulgę,
okaże współczucie i miłosierdzie, kto
ich obdarzy miłością?

Śpieszmy się, śpieszmy się Kochać!!!
– Czas jest naprawdę krótki…

15 Niedziela Zwykła

„… i zaczął rozsyłać ich po dwóch”
(Mk 6,7).

Ewangelia jest orędziem miłości –
dobrą nowiną,
że miłość jest możliwa…
Nie można jej tylko głosić –
trzeba dać świadectwo!

Dlatego nie pojedynczo,
nie samotnie – ewangeliczną drogą
trzeba wędrować zawsze z kimś…

Ewangeliczna droga polega bowiem
na harmonii miłowania Boga
i człowieka…

Są dwa przykazania
ale miłość jest jedna –
nie można miłości dzielić na dwoje,
między człowiekiem a Panem Bogiem…

Jeśli nie kochasz człowieka,
którego widzisz i z którym jesteś
w drodze,
to jak możesz kochać Boga, którego
nie widzisz a do którego zmierzasz?

Jak możesz głosić dobrą nowinę o Bogu,
który jest miłością, sam nie kochając?

Miłość wzajemna
jest wymownym świadectwem Ewangelii.
Jej brak jest zaprzeczeniem prawdy
Ewangelii – anty świadectwem.

13 Niedziela Zwykła

Cyprian.K. Norwid w jednym
ze swoich wierszy napisał:
„Modlitwy idą i wracają, nie ma
nie wysłuchanej” –

W dzisiejszej Ewangelii wszystko
dobrze się kończy – modlitwy są
wysłuchane i spełnione:

Kobieta cierpiąca na krwotok
odzyskuje zdrowie,
córeczka Jaira powraca do życia,
a przecież
w życiu nie zawsze tak bywa…

Może być tak, że będziesz prosił,
modlił się, błagał o cud, a cud
się nie stanie – nie spełni się,
to, o co będziesz prosił…

Wtedy wiary dochować Panu Bogu,
trwać przy nadziei nawet wbrew
nadziei…
Nie zwątpić w miłość Twoją Panie
Jezu –
miłość, jaką masz dla wszystkich
cierpiących…

– To dopiero jest cud
trwać przy Bogu wysłuchanych
a niespełnionych naszych próśb
i modlitw…

12 Niedziela Zwykła

„Nie bójcie się ludzi”
(Mt 10,26).

Nie ludzi, diabła
trzeba się bać –
zabujcę dusz ludzkich…

Kiedyś mordował
podstępnie, z ukrycia,
pod pozorem dobra…

Dzisiaj całkiem jawnie,
bez żadnej osłony,
w czystej postaci
morduje dusze ludzi
zafascynowanych złem –
ludzi, którzy przeczą
prawdzie,
którzy niszczą życie
i ze śmierci
czynią sobie przyjaciółkę…

– Panie Jezu,
Zbawco dusz ludzkich,
nie dozwól abyśmy ulegli
pokusie przyjaźni ze złem…

11 Niedziela Zwykła

„Z królestwem Bożym dzieje się tak,
jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię”
(Mk 4,26).

My nie wiemy jak, ale to co Boże
jest pośród nas, i wzrasta,
dojrzewa jak zbóż dojrzewanie –
życie silniejsze od śmierci,
tylko dzięki miłości i tylko niej…

– Maleńka miłość,
skrawek wieczności wrzucony w ziemię,
by wszystko
przeistoczyć wszystko w nowe –
zmartwychwstaniem, w niebo przemienić…

Tego, bądźmy pewni,
żadna ludzka niegodziwość nie odwróci
już i nie zmieni…

10 Niedziela Zwyka

„Bo kto pełni wolę Bożą… ” (Mk 3,35).

Tak niewiele trzeba, by należeć
do Chrystusowej rodziny –
wystarczy spełniać wolę Bożą…

Jednak my wciąż upadamy – nasza
wola
wciąż i wciąż przeciwstawia się
Bożej woli…
Każdym grzechem mówimy
Bogu: Nie ufam Twojej miłości…

Za mało jest więc spełniać wolę
Bożą – trzeba ją pokochać…

Trzeba ją pokochać, żeby być jej
wiernym i na nowo powstawać,
do Boga powracać – wciąż zaczynać
wszystko od nowa…

z grzechów powstawać
szczerej skruchy
łzami się zalać
po to żeby przeprosić –
nie jest łatwo…

jak trudno –

jak trudno jest powstać
z miłości…

Boże Ciało

Sakrament Najświętszego Ciała
i Krwi Chrystusa –
sakrament Eucharystii,
to sakrament Miłości,
która jak prawdziwy pokarm
i prawdziwy napój
pragnie nas karmić i poić sobą,
byśmy mieli życie w sobie,
życie Boże, i mieli je w obfitości…

Miłości,
która jak prawdziwy pokarm
i prawdziwy napój chce wejść
w nasz krwiobieg – dosłownie
w nasze ciało – tak, by Bóg patrząc
na nas grzeszników
mógł zobaczyć w każdym z nas
swoje najukochańsze dziecko…

Jest to
wielka tajemnica naszej wiary…
– Jak ją wytłumaczyć?
Jak rozumieć Miłość?

Może jak zawsze, sprawując
Eucharystię, tak zwyczajnie
położę chleb na stole,
odmówię błogosławieństwo
(tak samo uczynię z winem),
i podzielę się tym pokarmem,
który jest prawdziwym
Ciałem Chrystusa, i tym napojem,
który jest prawdziwą
Krwią Chrystusa, podzielę się
z tymi, którzy są głodni i spragnieni –
głodni i spragnieni miłości, z tymi
którzy chcą wiedzieć, że są kochani…

Trójcy Przenajświętszej

Bóg w Trójcy Przenajświętszej
jest Miłością.
– Skąd wiemy o tym?
Bo nam się objawił i nadal objawia…

W Ojcu,
Bóg jest Bogiem-dla-nas.
– Daje nam życie,
troszczy się o nas i chroni;
prowadzi do wolności…

W Synu,
Bóg jest Bogiem-z-nami.
– Rodzi się, dojrzewa, żyje,
cierpi i umiera,
tak jak każdy z nas…

W Duchu Świętym,
Bóg jest Bogiem-w-nas.
– Jest tchnieniem, oddechem;
jest dotykiem miłości
absolutnej, bezwarunkowej,
doskonalej;
miłości bez granic…

Trójco Przenajświętsza
– Miłości ukryta
W Tajemnicy
Trzech Osób –
Ojca i Syna i Ducha Świętego

Dotknij każdej miłości…

Odartej z tajemnicy;
miłości połamanej,
która nie jest pewna tego,
co istnieje,
i wątpi w to, co jest.

Nie ma takiej ludzkiej miłości,
która nie byłaby
w jakimś miejscu połamana.

– Ludzka miłość potrzebuje dotknięcia…
Aż do tej chwili,
o brzasku wiecznego dnia,
kiedy dotknięcie przeobrazi się
w kontemplację
Przenajświętszej Trójcy,
i pewność
Miłości Niestworzonej
– Tak Dawnej a Tak Nowej…

Niedziela Zesłania Ducha Świętego

„Gdy przyjdzie Paraklet (…)
Duch Prawdy,
który od Ojca pochodzi,
On zaświadczy o Mnie” (Jn 15,26).

Duch Święty – Paraklet –
Duch Prawdy –
Obrońca Boga, wobec nieprawdy
jaką zaszczepił w nas szatan,
ojciec kłamstwa…

– Pokusa,
z którą do końca naszych dni
będziemy się borykali –
pokusa nieufności względem Boga,
pokusa niewiary w miłość…

Dlaczego to, tamto, i tyle…

– Tyle smutnych rzeczy
Wypominać Bogu
Żeby poczuć się lepszym?

Może wszystko po to,
Żeby pokochać – nie rozumieć…

– Duchu Święty, wołam: Przyjdź!
I rozpal w nas ogień
Twojej miłości…

To jedno w życiu się liczy,
o to jedno w życiu chodzi,
żeby kochać – wszystko psu na budę
bez miłości…

To jedno w życiu się liczy,
o to jedno w życiu chodzi,
żeby kochać, czynić dobro
pomimo własnych ograniczeń
i uwarunkowań
w jakich przychodzi nam żyć…
– Duchu Święty, wołam: Przyjdź!

Niedziela Wniebowstąpienia Pańskiego

Oto Ja zsyłam na was obietnicę
mojego Ojca (Łk 24,49).

Wniebowstąpienie Jezusa
wyznacza nam wierzącym
w Niego
perspektywę naszego życia.
– Jest to perspektywa nadziei,
perspektywa nieba. . .

Ta perspektywa ma zasadnicze
znaczenie dla naszego dzisiaj,
dla naszego tu i teraz. . .

Bo tu i teraz, gdzie jestem,
jest wszystko, co potrzeba,
by zakosztować nieba. . .

Nie, że dopiero kiedyś,
że dopiero potem, albo
że gdzieś na innym miejscu,
gdzie mnie teraz nie ma. . .

– Niebo jak i jego przeciwieństwo,
czyli piekło są już tu obecne,
za sprawą naszych wyborów.

Przykład:
Może się zdarzyć, że dwie osoby
będą uczestniczyć w tym samym
bolesnym zdarzeniu,
ale jedna z nich wybierze ufność,
że wszystko, co składa się na nasze
życie, także to co bolesne,
jest w dobrych Bożych rekach. . .
Druga może wybrać rozpacz
i dać się jej zniszczyć, przy okazji
niszcząc innych. . .
A zatem:
Wybór nieba i piekła jest w naszych
rekach, i to tu i teraz. . .

Wszyscy pewnego dnia umrzemy.
Jest to jedna z tych nielicznych rzeczy,
co do których możemy mieć pewność.
Ale czy będziemy mieć dobrą śmierć?
To jest mniej pewne.
Mieć dobrą śmierć znaczy umrzeć
dla innych
– uczynić swoje życie owocnym dla tych,
których pozostawiamy.

Jezus miał dobrą śmierć, ponieważ
przez nią zesłał na swoich przyjaciół
Ducha Miłości, Ducha Świętego,
aby dzięki Niemu mogli lepiej żyć.

Czy my również możemy dać miłość,
naszym przyjaciołom, naszym bliskim
których pozostawimy?

VI Niedziela Wielkanocna

„… Ja was wybrałem… ” (Jn 15,16).

Można kochać i chodzić samemu
po ciemku
z przyjaźnią jest inaczej –
ta zawsze wzajemna…

Jezus nas wybiera,
dlatego że nas kocha, lecz wielu –
bardzo wielu
na ten wybór nie odpowiada…

On,
nasz Przyjaciel – przyjaciel ludzi
kochający – niekochany
czekający na miłość – od zaraz…

Nasza przygoda na ewangelicznej
drodze
rozpoczyna się wtedy, gdy On nas
wybiera i gdy my Jego wybieramy…
Jego wybór i nasz wybór sprawiają,
że przynosimy dobre owoce na życie
wieczne…

Wybrać Jezusa to zawrzeć z Nim
przyjaźń, a tym samym na miłość
odpowiedzieć miłością…

Jezu, kiedy na mnie patrzysz,
kiedy patrzysz na mnie z miłością,
to kogo widzisz?
– Czy widzisz we mnie przyjaciela?

V Niedziela Wielkanocna

„Każdą latorośl,
która nie przynosi we Mnie owocu,
odcina…” (Jn 15,2).

Jest w tej Ewangelii o winnym krzewie
i latoroślach coś, co niepokoi –
to, że są latorośle w winnym krzewie,
które nie wydają owoców…
Dlatego, że są martwe, bezpłodne, ten,
który uprawia winnicę
odcina je od winnego krzewu i wyrzuca
na uschnięcie i spalenie…

Czyli, że można trwać w Chrystusie –
uważać się za osobę wierzącą, chodzić
do kościoła, modlić się,
a nawet przyjmować sakramenty święte,
w tym komunię świętą,
co z tego,
kiedy nie przekłada się to na życie…

Wiara bez uczynków – powie św. Jakub Ap. –
martwa jest sama w sobie…

Tragedią życia człowieka jest to,
że w nim coś umiera, choć on sam nadal
żyje…
Tragedią życia człowieka jest to,
że nie wie, czym naprawdę jest miłość –
nie wie, dlatego nie umie, nie potrafi
kochać…

Życie bez miłości jest jak bezowocna
winna latorośl,
jak martwe, wysuszone drewno,
jak światło, które nie ogrzewa…
Życie …
– bez miłości, niewarte jest przeżycia…

IV Niedziela Wielkanocna –
Dobrego Pasterza

Jezus powiedział:
„Ja jestem dobrym pasterzem” (Jn 10,11).

Z zadziwiającą naiwnością
oddajemy się w ręce najemników,
manipulatorów wszelkiej maści –
ludzi,
którzy nie tylko nie bronią nas,
ani nie troszczą się o nas,
ale okradają nas
nie tylko z rzeczy materialnych,
ale i duchowych, w tym z godności,
z całego naszego duchowego piękna…

A tacy zachowawczy jesteśmy,
nieufni
wobec Jezusa – Dobrego Pasterza,
który jednego, czego pragnie,
to abyśmy pozwolili kochać się
Jemu – naszemu Bogu, nim będzie
za późno…

Dlaczego z taką łatwością,
bez-myśleniem i bez-troską
pozwalamy zabić w sobie, zniszczyć
TĘ WIELKĄ MIŁOŚĆ?!

III Niedziela Wielkanocna

„Odrzuciliście świętego
i sprawiedliwego, a wyprosiliście
uwolnienie dla zabójcy.
Zabiliście Dawcę życia…”
(Dz 3,14-15)

Nie jesteśmy świadkami
nawrócenia i odpuszczenia
grzechów w imię Jezusa,
gdy odrzucamy Go –
Świętego i Sprawiedliwego…

Zabijamy Dawcę życia,
gdy usprawiedliwiamy zbrodnię
i wszelkie zło moralne –
ludzką podłość, wszeteczeństwo
i niesprawiedliwość…

Nie będąc po stronie tych,
którzy są krzywdzeni,
celowo wtrącani w sytuację
bezsilności polegającej bądź
na niewiedzy, bądź na przemocy
nie jesteśmy
z Jezusem lecz przeciwko Niemu!

Niedziela Miłosierdzia Bożego

Wczoraj minęło
Jutro nie nadeszło
Mamy tylko dziś – tu i teraz

– Ciebie Panie Jezu
Twoją miłość i nic więcej…

„Odrzuciłbyś precz miłość,
Gdybyś Mnie odrzucił” –
Te słowa Pana Jezusa
zapisała św. Faustyna w swoim
„Dzienniczku”.

Czy można odrzucić precz miłość,
i powiedzieć: Nie! Chrystusowi…?
Oczywiście, że można, tu i teraz,
w tej jednej chwili…

Pytanie tylko: Czy wolno?
I w imię czego wolno? –
Jaki argument rozumu, serca i woli
jesteś w stanie przedłożyć sobie
i innym, żeby powiedzieć
Chrystusowi i miłości: Nie!
Nie ufam Tobie! – Odejdź!
Nie chcę mieć nic wspólnego z Tobą –
Nie chcę być kochany
Nie chcę być zbawiony…

Czy znajdujesz w sobie taki argument,
taki powód, by tak powiedzieć?!

Przyznam, że ja takiego argumentu
i powodu nie znajduję…

Kiedy mówiłem, kiedy wołałem,
Panie Jezu jestem nędznym grzesznikiem,
bo znowu zgrzeszyłem…

Ty przytuliłeś mnie miłosierdziem swoim…

Jak w każdy piątek –

Z powrotem umierając za mnie

Środa Wielkanocna

„Oczy ich były niejako na uwięzi…”
(Łk 24, 13-35.

Można powiedzieć,
że z opaską wiary na oczach –
w ciemności idziemy,
od źródła chrztu do naszego
Emaus,
do źródła nowego życia…
I tylko czasem, na sekundę,
na małą chwilę
Pan Jezus zdejmuje nam tę opaskę
i daje się rozpoznać
i znowu ją nam zakłada,
gdy znika nam z oczu…

Tak to już jest,
że wierzy się po ciemku
i tylko pragnienie jest światłem…

Ważne jest,
abyśmy w ciemnościach
naszej wiary podtrzymywali
i pielęgnowali w sobie
to wielkie pragnienie Eucharystii…

Wtorek Wielkanocny

„Nie wiedziała, że to Jezus…”
(Jn 20,11-18).

Eucharystia,
biały opłatek-chleb życia
w rękach kapłana, i tylu,
tylu ludzi poszukujących
sensu życia, poszukujących
Jezusa, choć „nie wiedzą,
że to Jezus”.

On jest blisko,
choć nierozpoznawany -Jest.
Mówi do nas, do każdego
po imieniu, tak zwyczajnie.
– Czemu płaczesz?
– Kogo szukasz?
On pyta, a my dalej płaczemy
i szukamy…

Jak mała jest ta nasza wiara.

– Panie
Jezu, przymnóż nam wiary!!!

Poniedziałek Wielkanocny

Skąd my to znamy? – Tak wtedy
i dzisiaj – manipulacja,
mówiąc językiem dzisiejszym,
fake news, to
nie tylko kłamstwo i odejście
od prawdy. To zdrada Prawdy…
Niszczenie zmysłu rozeznania,
gdzie jest prawda, a gdzie
kłamstwo.

To jest niszczenie sumień!
– Celowe, zaplanowane – taka
inżynieria społeczna,
która kieruje się prostą zasadą:
Chcesz człowieka wolnego
podporządkować sobie, uczynić
z niego niewolnika,
sprawić by twoją piosnkę śpiewał –
karm go fake news-ami – chlebem
powszednim dezinformacji,
tak zniszczysz,
uśmiercisz jego sumienie…
Dzięki takiemu zabiegowi –
mnipulacji, wpadnie w twoje ręce
jak dojrzałe jabłko z drzewa…

Dramat dezinformacji wciąż trwa,
trwa tak już długo, jak dzieje
ludzkości – to wojna o nasze sumienia…

Pamiętajmy,
że w tej wojnie mamy Sojusznika –
zwycięskiego Chrystusa,
który zmartwychwstał, jest z nami,
i my bądźmy z Nim –
On, ku wolności nas wyzwolił, dlatego
Jego słuchajmy!
Bądźmy ludźmi sumienia – zdrada Jezusa
byłaby zdradą naszej wolności…

Niedziela Zmartwychwstania

Choćby nam się wydawało
że ten świat się popsuł,
zszedł na psy,
całkiem zidiociał i znikczemniał…

Choćby z całą mocą głosił,
genderowe idiotyzmy i inne
bezbożne -izmy,
pochwałę głupoty i bezmyślenia,
pochwałę bezsmaku i bezwstydu,
to jako wierzący w Chrystusa
tym bardziej chciejmy być
dla tego świata solą i światłem…

Dążmy do tego, co w górze,
nie do tego, co na ziemi,
i nie dajmy sobie odebrać
tej mocy, jaką daje radość
zmartwychwstania naszego
Pana Jezusa Chrystusa –
Radość, która jest ufnością
pokładaną w Bogu i miłością,
która się nie kończy,
a która życiu udziela życia…
Życia mądrego, bo z sensem,
smakiem i pięknem – Wszak
piękno kształtem jest miłości…

– Chrystus
naprawdę zmartwychwstał!!!

– Bluźnisz że Pan Jezus na śmietniku
nikt go nie kocha lubi szanuje

– Świat sam świństwa wszystkie
zwymiotuje
a On jak łza matki na starym klęczniku
miłosierny przebaczający…

Zło nie będzie miało ostatniego słowa,
lecz miłość,
bo większa jest od grzechu…

Niedziela Palmowa

Wstrząsająca jest dramaturgia
wydarzeń – ten przeskok,
od Niedzieli Palmowej
po Golgotę Wielkiego Piątku…

Hosanna, hosanna!
– wołali wesoło,
a zaraz potem:
Ukrzyżuj, ukrzyżuj!
– krzyczeli złowrogo…

Błogosławieństwo
i przekleństwo,
zachwyt i zgorszenie,
uwielbienie i potępienie –
wydają się tak różne
jak noc idzień,
światłość i ciemność,
czerń i biel…

A przecież to jedno –
jeden człowiek,
ta sama twarz człowieka,
który zwątpił w miłość…

Minęło zaledwie parę dni –
niespełna tydzień…

Jakże krótki jest żywot
nietrafinych nadziei
pokładanych w Bogu –
a cóż dopiero w człowieku…

Ich koniec jest zawsze smutny
– niespełnione,
odmieniają twarz człowieka
w oblicze bestii…

Przybić człowieka gwoździami
do drzewa,
tak po mistrzowsku,
tak artystycznie,
w sposób wyrachowany i okrutny –

jakże wielką tajemnicą jest
człowiek,
w przepaści swego serca
zdolnego kochać i nienawidzić…

V Niedziela Wielkiego Postu

Jezu, Ty mówisz:
– Ja, gdy zostanę wywyższony nad ziemię,
pociągnę wszystkich do siebie –

Wywyższony na krzyżu,
pociągniesz wszystkich do siebie?, Panie,
jak to możliwe?
Tyle jest zła wokół, tylu złych ludzi,
którzy walczą z krzyżem, naśmiewają się,
szydzą i gardzą krzyżem –
gardzą twoją miłością,
i odchodzą od Ciebie, od twojego Kościoła…

A Ty mówisz:
– Ojcze,
przebacz im, bo nie wiedzą co czynią…

Ale oni wiedzą, że kpią i szydzą;
że gardzą Twoją miłością –
Wiedzą, że odchodzą, bo tak chcą,
taki jest ich wybór…

Myślą, że są mocni tym wyborem –
tymczasem nic bardziej złudnego…

Mocą człowieka nie jest nienawiść i zło,
które czyni,
ale miłość – prawo miłości – to Boże prawo
wyryte w każdym ludzkim sercu…

Niszcząc Boże prawo miłości w sobie,
człowiek niszczy wszystko –
przede wszystkim niszczy siebie…

Bo to miłość buduje człowieka w człowieku,
miłość jest jego mocą –

Jezus pociągnie wszystkich do siebie,
czyli, że ostatecznie zwycięży miłość
i jej obietnica względem nas – ludzi
– że wszystko
co w nas z miłości się rodzi
w miłość się obróci…

A zatem,
pielęgnujmy w sobie miłość a będziemy mocni!
Pielęgnujmy w sobie miłość
a zło nas nie zniewoli ani nie zniszczy!

IV Niedziela Wielkiego Postu

„A sąd polega na tym, że światło
przyszło na świat…” (Jn 3,19).

Przeklęty, kto zło czyni
i nie widzi swej winy –
przelęty, bo taki
nie może się nawrócić…

Złe czyny zmuszają go
do ucieczki – wciąż ucieka
od światła,
bo nie chce się przyznać
do zła, które popełnia,
nie chce brać
odpowiedzialności za swoje
czyny…

Przyjdzie jednak taki dzień,
w którym
nie będzie już gdzie uciekać,
bo światło ogarnie wszystko…

Wtedy może się okazać,
że jest za późno –

za późno na wszystko,
co prawdziwe, co słuszne,
co dobre, co piękne,
co sprawiedliwe –
jednym słowem, za późno
na miłość…

Szczęśliwy, kto nie zwlekając,
już teraz, już dziś
swoje czyny dobrowolnie
przyniesie do światła…

Szczęśliwy, kiedy zobaczy,
że jego czyny są dobre –
dokonane w Bogu…

I paradoksalnie, szczęśliwy,
kiedy zobaczy,
że jego czyny są złe – dokonane
w diabłu…
– szczęśliwy,
bo będzie mógł go znienawidzić,
uznać swoją winę i się nawrócić,
czyli zwrócić ku Bogu…

Albowiem Bóg nie posłał na świat
swego Syna,
który jest Światłością świata,
żeby świat potępił, ale po to,
by świat został przez Niego zbawiony…
Będąc bogaty w miłosierdzie,
przez wielką swą miłość, jaką nas
umiłował – nas umarłych na skutek
występków,
razem z Chrystusem przywraca życiu,
nie na mocy naszych zasług,
lecz dzięki łasce, czyli dzięki
swojej wielkiej miłości…

Łaską bowiem jesteśmy zbawieni –
pytanie, tylko czy jesteśmy gotowi
ją przyjąć?

III Niedziela Wielkiego Postu

„…wiedział, co jest w człowieku”
(Jn 2,25b).

Jezus wie, co jest w człowieku,
co siedzi w człowieku, co się w nim
kryje – tak objawia się miłosierdzie
Boże…

Miłosierdzie wie, zna przyczynę
zagubienia ludzi –

Zna ludzką podłość, chciwość, obłudę
i hipokryzję,
profanowanie rzeczy świętych,
lekceważenie przykazań Bożych –
całe to zło,
które bierze się z pożądliwości oczu,
pożądliwości ciała i ludzkiej pychy…

I dlatego, że wie
o człowieku wszystko – to, że jest
marnotrawcą siebie, bo marnotrawi
miłość –
pochyla się nad jego ludzką biedą,
ułomnością, zepsuciem,
nieraz w sposób gwałtowny, by nim
wstrząsnąć; nieraz w sposób łagodny,
ze wzruszającym współczuciem widząc
ból i smutek człowieka, jego płacz
z powodu popełnionych grzechów…

A wszystko po to, żeby człowiek się
nawrócił, na powrót zaufał miłości,
uwierzył Bogu
tak jak Bóg w niego wierzy –

Miłosierdzie wierzy, że wszystko jest
jeszcze do uratowania, nie wszystko
stracone…

– W każdej chwili możemy wznieść się
ponad siebie i zacząć wszystko od nowa…

II Niedziela Wielkiego Postu

„Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy…”
(Mk 9,5)

O miłości niepojęta
Co nas – bezbronnych
Dzielisz na dwie części –
Zachwytu i grozy…

Obdarowując i karząc
– Życiem
Na równinach jałowych
Pod niebem głuchym
W ciemnym milczeniu…

Nasze olśnienia w wierze,
jak światła Taboru,
są zaledwie małą, krótką
chwilą…
Sama zaś wiara –
długą, trudną drogą w noc
mroczną i głuchą…
Tak naprawdę – wierzymy po ciemku…

W ciemności idziemy, w ciemności
do źródła nowego życia,
i tylko pragnienie jest światłem…

– Światłem,
co świeci głębiej i dalej – poza
ten świat
i jego dążenia przyciemne, poza jego
żądze…
Światłem,
które nas prowadzi tam, skąd powrotu
nie ma, gdzie
ustaje wiara, spełnia się nadzieja –

Gdzie czeka na nas Ojciec,
który nas kocha –
Bóg, który jest miłością…
Gdzie czekają na nas nasi bliscy – ci,
których pokochaliśmy kiedyś, a których
straciliśmy tak nagle, bo tak szybko
odeszli…

I Niedziela Wielkiego Postu

„Duch wyprowadził Jezusa
na pustynię…” (Mk 1,12).

Czy to możliwe, by Boży Duch –
Duch Święty wyprowadzał nas
na pustynię,
czyli w takie miejsca naszego
osamotnienia, gdzie
kuszeni jesteśmy przez diabła…?

Tyle jest dróg do Boga
ilu jest ludzi…

Choć każda inna
To na tym najbardziej
stromym odcinku ma
jedną nazwę – samotność…

Z grzechów powstawać
szczerej skruchy
łzami się zalać
po to żeby się nawrócić –
do Boga się zwrócić
nie jest łatwo…

Jak trudno –

Jak trudno jest powstać
z miłości…
Na pustyni naszego osamotnienia
naszej samotności,
kiedy przy nas nikogo nie ma –
kiedy kuszeni jesteśmy przez diabła…

6 niedziela Zwykła

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa
trędowaty… (Mk 1,40)

Nie bądźmy zgorszeniem
dla Kościoła Bożego,
ani dla nikogo –
Nikomu nie bądźmy nic dłużni,
poza miłością…

Takie to proste,
a jednocześnie takie trudne,
kiedy uzmysłowimy sobie,
że zło jest jak trąd – zaraźliwe,
tak szybko się rozprzestrzenia…

Łatwo go jednak rozpoznać,
po skutkach –
tak bardzo człowieka
okalecza i oszpeca już za życia,
zanim go nie unicestwi…

Pan Jezus, chce nas oczyścić
z trądu zła – uwolnić spod władzy
grzechu, ale czy my tego chcemy?!

5 Niedziela Zwykła

„Wszyscy Cię szukają…” (Mk 1,37).

Życie człowieka na ziemi
jest chwilą tylko…

Jest jak westchnienie –
tak szybko mija, jak powiew
– mówi Hiob – ledwie pojawi,
zaraz ginie bez śladu…

A jednocześnie,
życie człowieka na ziemi
jest bojowaniem, walką
na zewnątrz i w swoim ciele –

Walką z chorobami, bólem,
cierpieniem, głodem,
ze zniechęceniem, z rozpaczą,
ze śmiercią – walką o to
żeby „mieć”,
żeby mieć więcej,
i o to żeby „być”,
żeby być bardziej…

Ludzie są jak kwiaty…
Stworzeni po to aby się rozwijać
Dzięki miłości dojrzewać –
Być bardziej, być więcej…

– Człowiek jest kimś więcej niż
człowiekiem…

Zatem, patrzmy na ludzi nie tyle
jacy są,
lecz jacy mogą stać się kiedyś…

– Miłość
Jeśli jej szukamy
– A miłość jest z Boga –
Może w naszym życiu tak wiele
Zmienić…

4 Niedziela Zwykła

„Był właśnie w synagodze człowiek
opętany przez ducha nieczystego”
(Mk 1,23).

Jeśli w synagodze – w domu modlitwy
– mógł być, jako uczestnik nabożeństwa,
człowiek będący we władaniu zła,
opętany przez ducha nieczystego,
to myślę, że również w kościele,
w zgromadzeniu świętym, we wspólnocie
eucharystycznej mogą być
ludzie pozostający we władaniu zła…
– Tyle jest serc
opętanych złem, tyle jest serc w mocy
złego…

Ilu uważa się za wierzących chrześcijan
– a jakże, chodzą do kościoła,
uczestniczą we Mszy św., w religijnych
spotkaniach, nabożeństwach, a Jezus
nie rozpoznaje w nich swoich uczniów…

Jest czas wielkiego kryzysu,
także w kościele – to czas,
kiedy trzeba się opowiedzieć, trzeba dać
świadectwo…

To czas opadania masek – kwestia smaku –
czy jesteś za cywilizacją życia, czy za
cywilizacją śmierci?
Po stronie Chrystusa, czy antychrysta…?

W owym dniu, kiedy wołać będziemy:
„Panie, Panie…”, obyśmy nie usłyszeli:
„Nie znam was, nigdy was nie znałem –
odejdźcie ode Mnie wy,
którzy dopuszczcie się nieprawości…”

Nidy nie jest za późno, nie jest za późno,
by uwolnić się spod władzy złego,
by wyrwać się z objęć szatana…

Ten, który kocha, który jest miłośnikiem
życia nie pragnie niczyjej śmierci –
On chce, żebyś żył,
bo gdybyś przestał żyć,
jednego kwiatu zabrakło by w królestwie
niebieskim…

3 Niedziela Zwykła

„Czas się wypełnił
i bliskie jest królestwo Boże.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!”
(Mk 1,14).

Czas się wypełnił
i bliskie jest królestwo Boże,
czyli, że jesteś blisko Panie,
cały kochający – niekochany,
czekający na miłość – od zaraz…

Czy zdążymy
na miłość odpowiedzieć miłością,
czy nie będzie za późno?!

Pytasz jak to uczynić?
– Wszystko, co czynisz bliźniemu
swemu Jezusowi czynisz…
Zatem, popatrz na bliźnich,
na najbliższych oni ci powiedzą…

Twarz innego, ta najbliższa mówi mi:
Dlaczego mnie krzywdzisz?
Dlaczego mnie ranisz?
Dlaczego skąpisz, nie okazujesz mi
swojej miłości?!

Czas jest krótki,
tak go niewiele, niewiele…
Wystarczy obejrzeć się za siebie –
jak szybko wszystko przele –
przemknęło wszelkie – ciało,
klepsydra piasek miele –
coś w duszy cierpi…
Żal że się za mało kochało,
że się myślało o sobie,
że się już nie zdążyło,
że było za późno…

Może dlatego kochamy wciąż za mało,
albo nie kochamy wcale,
bo wiemy, że ceną prawdziwej miłości
jest PRZEMIANA –
odwrócenie się od złego postępowania
– Jeśli kochamy,
nasze życie naprawdę się zmienia…

Czs jest krótki…
Każdy dzień, który przemija
jest jedyny w swoim rodzaju
i więcej się nie powtórzy…
Każdy dzień, każda chwila jest szansą
na spotkanie Boga, jest szansą na miłość…

Objawienie Pańskie –
Uroczystość Trzech Króli

Jest tylko jeden smutek
świata – ten,
że tak wielu ludzi nie ufa
Bogu, nie ufa Jego miłości,
że tak wielu ludzi w miłość
po prostu nie wierzy…

Zanurzeni w tłumie
Zaśpieszonym
Niewidzącym
Niesłyszącym
Obojętnym
Obcym
Dźwigamy samotność…

Niby bliscy sobie –
Na wyciągnięcie ręki
A oddaleni –
Lękiem przed miłością…

Dzisiejsza Uroczystość
Trzech Króli przypomina nam,
że nie moożna się na to godzić,
nie wolno stać w miejscu –
trzeba podnieść się z kanapy
naszych niemożności i wyruszyć
w drogę,
pójść za światłem gwiazdy…

– Tym światłem jest wiara,
ktora jest walką o wiarę,
tak jak miłość musi zawalczyć
o miłość…